Ziemski Krystyn - Tropami cieni | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Ziemski Krystyn - Tropami cieni •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 2
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Ziemski Krystyn
  • Tytuł: Tropami cieni
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Klub Srebrnego Klucza
  • Rok wydania: 1978
  • Nakład: 100000
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki


Intymne wyznanie majora Orlicza

Wątek szpiegowski jest podstawą powieści Krystyna Ziemskiego „Tropami cieni”.  Zaczyna się jednak od dwóch podejrzanych śmierci upozorowanych na samobójstwo oraz nieszczęśliwy wypadek. Pierwsza ofiara to żyjący samotnie mężczyzna zatruty gazem we własnym mieszkaniu. Druga, to człowiek znaleziony  pod Grand Hotelem. Dowiadujemy się, że wypadł z piątego piętra, ale brak informacji na którą stronę.

Rozległe śledztwo prowadzone jest przez wielu milicjantów. Najważniejsi z nich to kapitan Korcz (niestety nie znamy imienia tego stróża prawa) oraz major Jerzy Orlicz. Zmieniają się co kilka rozdziałów i w związku z tym do żadnego z oficerów nie możemy się przyzwyczaić. Ziemski uczynił po prostu bohaterem aparat ścigania jako taki. Nie tylko przez to powieść wydaje się cokolwiek mdła i bezduszna. Najbardziej przeszkadza mi to, że napisana jest stylem suchym i urzędowym. Trochę jakby się czytało niemal dwustustronicowe sprawozdanie upstrzone dziesiątkami nazwisk. Szybko można się znużyć. Oficerowie sprawdzają kolejne tropy i osoby. Nie ma wiec miejsca i czasu, ani na rys obyczajowy, ani na opis Warszawy, gdzie toczy się większość akcji. Ziemski skupia się niewolniczo wyłącznie na szczegółach śledztwa.  Próżno szukać w tej książce soczystych zdań czy upiększających ornamentów.

Podczas oględzin miejsc zbrodni w obu sytuacjach okazuje się, że sprawca powycierał ślady linii papilarnych. Trudno zrozumieć, dlaczego morderca dokładający tyle starań by zmylić tropy jest aż tak głupi. Nie wyjaśnia tego żaden z milicjantów.

Szpiegostwo na rzecz Niemiec prowadzi obmierzły typ, który jest z pochodzenia Niemcem i podczas wojny zmienił tożsamość kradnąc ją  Polakowi. Od tej pory aż do czasów współczesnych mógł działać niemal bez przeszkód. Przeżył tylko jeden świadek, który mógł go zdemaskować. Wypływająca na wierzch przeszłość kładzie się nie tylko tropem, ale i cieniem na psychice stróżów prawa. Odzywa się ich własna przeszłość. I tu niestety Ziemski przeholował. W trakcie śledztwa ujawniony zostaje także drugi szpieg. Ukryty w postaci syna...koleżanki majora Orlicza – dawnej towarzyszki broni, sanitariuszki z powstania. Czy to w ogóle możliwe? Oczywiście. Proszę przeczytać „Tropami cieni”.

Co interesowało niemieckiego szpiega? Otóż, działania naszego przemysłu.  Wróg znalazł niezwykle podstępną metodę pozyskiwania informacji. Docierał mianowicie za pośrednictwem biur matrymonialnych do naszych słowiańskich kobiet i zniewalając je swoim wdziękiem osobistym (co dziwne, bo w pracy uchodził za chama) wyciągał podstępnie informacje. Nie muszę zaznaczać, że wybierał kobiety na stanowiskach. Tak więc szpieg wykorzystywał biedne niewiasty zarówno na odcinku prywatnym, jak i służbowym. I bardzo dobrze, że nasi milicjanci położyli temu kres. Pracowali przy tym bez wytchnienia, nierzadko zapominając o posiłkach. Weźmy kapitana Korcza. ”Czuje się już bardzo zmęczony”. Od rana nie miał nic w ustach, oprócz herbaty”. Podobnie działa major Orlicz. Ten to nawet  spławia interesującą się nim atrakcyjną kobietę. Odmawia wybrania się na długi spacer tłumacząc: ”Zasiedziałem się z panią, jestem już spóźniony. (...). Szef mi głowę zmyje”.

Szkoda, że autor nie poświęcił więcej miejsca epizodycznej postaci, niejakiej Rudej Julce. Wiemy od razu, że chodzi o damę do towarzystwa. Była szansa na zanurkowanie w ciekawym środowisku i ubarwienie powieści. Skończyło się na kilku zdaniach. „Rudą Julkę przywieziono do komendy dopiero wieczorem. Funkcjonariusze natknęli się na nią przypadkiem w śródmiejskiej melinie. Pijana, spała na czymś, co tylko w czyjeś bardzo bujnej wyobraźni mogło uchodzić za tapczan”. Ach, te roztrzepane kobiety.

Pora zmierzać do pointy. Major Orlicz natknąwszy się niespodziewanie na wspominaną już sanitariuszkę Annę pozwala sobie na pełną szczerość. „Słuchaj Anno – mówi z powagą – jestem ze służby bezpieczeństwa”.
 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.